Internet w Polsce istnieje już ponad dwie dekady. Wraz z upowszechnieniem tego medium, dynamicznie rośnie rynek usług z nim związanych, w tym przedsiębiorstw tworzących serwisy internetowe. Przy realizacji projektu zamawiający może wybierać wśród różnorodnych firm, od jednoosobowych po duże agencje interaktywne notowane na giełdzie. Najczęściej jest tak, że klient, który zamawia serwis, zwraca uwagę tylko na jego wygląd, nie jest zainteresowany sposobem zbudowania aplikacji. Jednak to właśnie dzięki pracy działu programistycznego możliwe jest poprawne działanie i rozwój strony. Jaka jest więc rola programistów w agencjach interaktywnych? Czy możemy stwierdzić, że liczy się wyłącznie projekt graficzny, a sposób stworzenia serwisu jest nieistotny – musi on jedynie spełniać wymagania funkcjonalne?

Rynek interaktywny od strony technologicznej
Oczekiwania klientów zmieniają się wraz z pojawieniem się nowych możliwości na rynku. Pamiętamy erę prostych stron, opartych jedynie na HTML-u, w których każda zmiana wymagała zaangażowania sztabu programistów. Upowszechnienie języków programowania związanych z Internetem zmieniło sposób budowania serwisów. Klienci dostali do ręki platformy CMS, pozwalające im na samodzielną aktualizację stron za pomocą prostych narzędzi, nie wymagających znajomości technicznych zawiłości programowania. Ostatnia dekada przyniosła nam popularyzację WEB 2.0, dzięki czemu użytkownicy zyskali możliwość samodzielnego kreowania treści, masowej interakcji pomiędzy sobą, a także tworzenia i korzystania z ogólnodostępnych zasobów wiedzy. Rozwój technologii mobilnych zmienił podejście do budowania witryn internetowych, standardem stały się technologie takie jak Responsive Web Design. Mechanizmy i narzędzia, które do niedawna pozostawały w fazie teoretycznych koncepcji, są obecnie dostępne dla standardowego użytkownika Internetu. Tak ogromny postęp zawdzięczamy przede wszystkim rozwojowi technologii.
Agencje interaktywne przez cały czas starały się nadążyć za dynamicznie zmieniającym się rynkiem. Postęp technologiczny wymusił specjalizacje pracowników. Łączenie stanowiska programisty, kodera i administratora na profesjonalnym poziomie jest obecnie niemożliwe. Trend ten jest widoczny w ogłoszeniach rekrutacyjnych – od programistów wymaga się coraz częściej umiejętności zarezerwowanych wcześniej dla sektora oprogramowania desktopowego.

Pokój pełen geeków
Dla przeciętnego klienta programiści to dziwni ludzie we flanelowych koszulach i grubych okularach, którzy zajmują się pisaniem hieroglifów przez osiem godzin dziennie. Na etapie wyboru agencji porównujemy portfolio, cenę, zaproponowane rozwiązania funkcjonalne. Rzadko zastanawiamy się, jak i przez kogo zostanie zrealizowana warstwa technologiczna. Sytuacja wygląda tak, jakbyśmy kupując Ferrari nie zastanawiali się, czy ktoś nie zamontuje nam silnika z Fiata 126p. Jest to moment, w którym powinniśmy wiedzieć, czy aplikacja będzie skalowalna, czy będzie możliwa jej rozbudowa, czy jest bezpieczna. Koszty błędnej decyzji mogą w przyszłości być ogromne. Źle zrealizowana warstwa technologiczna może spowodować, że zmiany będą niemożliwe do wprowadzenia i bardziej opłacalne okaże się napisanie serwisu od nowa.
Brak dbałości o rozwiązania technologiczne jest dużym zagrożeniem, także dla wykonawcy. Serwisy internetowe stale rozwijają się, pojawiają się w nich nowe funkcjonalności i moduły. To sprawia, że konieczne jest zapewnienie wsparcia, ciągłego rozwoju i naprawy błędów aplikacji. Rynek agencji interaktywnych jest coraz to bardziej konkurencyjny, dlatego firmy nie mogą sobie pozwolić na niezadowolonych klientów. Trzeba jednak pamiętać, że utrzymanie stałego zespołu technologicznego oznacza duże koszty.

A może freelancerzy?
Alternatywą dla utrzymywania stałego zespołu programistów jest zlecenie prac na zewnątrz tzw. freelancerom. Klienci często nie zdają sobie sprawy z faktu, że zamówienie serwisu w dużej agencji zostanie przekazane małej firmie lub nawet osobie prywatnej, freelancerowi. Koszty zatrudnienia zewnętrznego wykonawcy są dużo niższe. Dodatkowo najczęściej jego wynagrodzenie dotyczy wykonania dzieła, a nie godzin pracy, co obniża ryzyko agencji. Zapewnienie odpowiedniej jakości oprogramowania i kontrola nad freelancerem jest jednak często poważnym problemem, ponieważ najczęściej decyzje związane z wyborem technologii pozostawione są wykonawcy, a dla agencji liczy się działający projekt.

Freelancerzy to często pracownicy innych agencji dorabiający „po godzinach” – ciężko sobie wyobrazić w takim przypadku zapewnienie wymaganej dokładności i jakości usług. Problemy z komunikacją stały się już legendarne – wykonawcy znikają, przestają odbierać telefony, nie zważając na zbliżający się termin zakończenia projektu. Są oczywiście wyjątki od reguły, niektórzy świadomie decydują się na pracę w domu i poświęcają jej swój cały wolny czas. Zwykle nie są to pracownicy na stałe związani z agencją, dlatego utrzymanie i rozwój serwisu w przyszłości może być znacznie utrudniony O ile taka strategia może sprawdzić się w przypadku mniejszych serwisów, to trudno sobie wyobrazić realizację dużych projektów, takich jak sklepy internetowe, w takim modelu pracy.

O autorze

Maciek Pałubicki
W branży interaktywnej działa od ponad 9 lat. Z wykształcenia jest programistą. Uważa, że dobrze zrobiony portal lub sklep internetowy jest dużo ciekawszy od serwisu w technologii 3D – jego podejście widać w wielu projektach wykonanych przez Blue Paprica. Interesuje się nowymi technologiami, analityką internetową i optymalizacją sklepów internetowych a także metodykami prowadzenia projektów.
Skomentuj
komentarzy

Dodaj komentarz